Dzień był pogodny. W szkole
uczniowie mieli przerwę i przygotowywali się do ostatniej godziny zajęć. Blondyn
z rozmachem otworzył szafkę. Wrzucił do niej zbędne podręczniki, a wyjął
potrzebne. Jak co tydzień z szafki wyleciał liścik. Schylił się po niego i nim
się zorientował został otoczony przez grupkę kolegów, którzy czytając karteczkę
poszturchiwali się nawzajem.
- Jakaś noona darzy Cię szczególnym zainteresowaniem. –
Powiedział Minho, najlepszy przyjaciel Jjonga, uwieszając mu się przy tym na
szyi.
- Przestań się wydurniać. – Skarcił czarnowłosego Jonghyun i
strzepnął z siebie. – Równie dobrze może okazać się młodsza lub w naszym wieku.
- Może to Chare? Chodzi z nami na angielski. Myślisz, że
umiałaby tak ładnie pisać?
- Uhhhh…. Nie wiem, nie obchodzi mnie to.
Zirytowany blondyn trzasnął czerwonymi drzwiczkami, żeby się
domknęły. Chłopak grzebiący w szafce obok zupełnie się tego nie spodziewał, bo
aż się wzdrygnął. Wychylił się nieśmiało zza swojej szafki. Zerknął na grupę
rówieśników, co z niewiadomych przyczyn rozzłościło Jjonga.
- A Ty czego?! – Warknął Jonghyun. – Jak nie szukasz
problemów to już Cię tu nie ma. - Skinął głową, wskazując przeciwny kierunek,
którym chłopak bezzwłocznie się skierował.
Blondyn zmierzył go wzrokiem od stóp do głów. Nastolatek
miał włosy w odcieniu gorzkiej czekolady i tego samego koloru błyszczące oczy.
Był nieco wyższy od Jjonga, co akurat mu się nie spodobało, ale nie
przywiązywał do tego większej uwagi.
- Co to za jeden? Nie kojarzę go… - Zagadał Jonghyun,
zatrzaskując szafkę nieznajomego, który w pośpiechu tego nie zrobił.
- To Kim Kibum. Macie razem kilka lekcji, ale chodzi do nas
od około miesiąca.
- Kilka lekcji to my możemy dopiero mieć. – Mruknął
porozumiewawczo do chłopaków.
Rozległ się dzwonek i wszyscy porozchodzili się do
odpowiednich sali.
Tydzień
później w środę, blondyn znów znalazł karteczkę w swojej szafce. „Im bliżej
siebie się znajdujemy, tym bardziej odczuwalny jest mur między nami. Czasem
potrafisz rozbić go jednym spojrzeniem, a mimo to i tak czuję, że dla mnie
jesteś nieosiągalny.”
- Romantycznie, nie uważasz? – Westchnął Minho, który
pojawił się za plecami kumpla nie wiadomo skąd.
- Straaaasznie, aż mnie zemdliło. Nie dla mnie takie denne
tekściki. – Odparł.
Przez pomyłkę wsunął liścik nie do swojej szafki, tylko do
tej obok, ale nawet nie zwrócił na to uwagi.
- Ile już ich dostałeś?
- Koło pięciu, czy sześciu.
Chłopcy poszli do sali, po chwili już zapominając o
karteczce z wyznaniem.
Za
kolejne parę dni Jonghyun otrzymał następny skrawek kartki z fioletowymi
literami. „Jak pewny jesteś gwiazd na niebie, tak pewny bądź, że kocham
Ciebie.”
- To staje się nudne. – Burknął pod nosem, po czym zgiął
kartkę i wrzucił ją do kosza.
- JJong!!!! – Krzyknął zaaferowany Minho. Złapał kumpla za
nadgarstek i pociągnął za sobą, biegnąc. – Musisz to zobaczyć! Ten nowy coś
pyskował do Tae, a Junsu się zdenerwował i będą go lać.
- I to jest takie ciekawe? – Blondyn mówił znudzonym tonem.
- Nie, to jeszcze nie. Zobaczysz na miejscu.
Czarnowłosy wbiegł z przyjacielem do męskiej łazienki, gdzie
banda Jonghyuna otaczała Kibuma. Lider przepchnął resztę chłopaków na boki.
Skrzyżował ręce, po czym przyjrzał się nastolatkowi. Przeciętny, skośnooki i
wystraszony. Jego klatka szybko unosiła się i opadała. Zlustrował go wzrokiem.
- Mogę się dowiedzieć co tu jest wartego uwagi? – Blondyn
zerknął na rówieśników.
Jeden z kolegów schylił się i podał mu gruby szkicownik. Na
podłodze leżało wiele połamanych kredek, węgli i ołówków oraz podręczniki.
Jjong przekartkował rysunki. Oniemiał widząc parę ostatnich. Może i były
niezłe, ale ukazywały jego i Kibuma w akcie. Co prawda ilustracja kończyła się
na biodrach, ale reszty bez trudu szło się domyślić. Dwa nagie ciała leżące na
sobie, dwóch mężczyzn całujących się. Nie wytrzymał i cisnął w brązowowłosego
szkicownikiem. Ciężko dysząc podszedł do niego. Wpatrywał się w rówieśnika z
gniewem. Oczy Kibuma błyszczały, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Nawet nie
próbował się bronić, wiedział, że nie posiada żadnych szans. Zdany został na
łaskę losu. Nagle blondyn przyłożył wyższemu pięścią w brzuch. Reszta jak na
komendę zaczęła okładać pięściami Kibuma.
- STOP!!! – Dało się słyszeć wrzask Jjonga.
Wszyscy zaprzestali, udając się grzecznie pod ścianę.
- Ty. – Wskazał palcem na Minho. – Przytrzymaj go.
Chwilę później jego polecenie zostało spełnione. Z nosa
Kibuma spływała do ust stróżka krwi, po czym płynęła w dół po szyi na biały
top. Ręce posiadały liczne zadrapania, a chłopak uparcie wpatrywał się w
Jonghyuna.
- Artysta. – Wysyczał z pogardą blondyn.
Przyłożył kciuk na lewy policzek autora rysunków, a środkowy
palec na prawy i uniósł jego twarz.
- Zachciało ci się tworzyć i mnie ośmieszać?!
- Byłeś tylko modelem, jesteś charakterystyczny. – Odezwał
się po raz pierwszy Kim, jednak za chwilę się zakrztusił.
Czarnowłosy go puścił, więc nękany chłopak kucnął. Sięgnął
po jedyną ocalałą kredkę koło nogi stręczyciela, żeby odwrócić ich uwagę. Na
linii wzroku miał jego pas, a raczej odpinający się pasek.
- Już ja Ci pokażę jak to robią artyści. – Pogroził JJong,
rozpinając teraz rozporek.
Kibum wykorzystał chwilę, czmychnął do drzwi zanim
ktokolwiek zdążył go złapać. Po chwili znalazł się na zatłoczonym korytarzu.
Jonghyun jako pierwszy wybiegł za nim z łazienki i obserwował jak wyższy
odchodzi. Ostatnie smutne spojrzenie artysty było skierowane na niego. Poczuł
lekkie ukłucie w środku, co sprawiło, że miał podlejszy nastrój niż zazwyczaj,
a to nie przypadło mu do gustu.
- Co o nim wiecie? – Odezwał się w końcu.
- Mieszka dwa przystanki dalej ode mnie, ale zawsze chodzi
na piechotę. Pewnie nie ma kasy na autobus. Jest biedny jak mysz kościelna.
Wychowuje go tylko matka, która nie ma stałej pracy. Chyba dorabia szyjąc, wiem
bo często bywa u mojej. – Tłumaczył Minho.
- Spakuj jego rzeczy. Dziś czeka go więcej niespodzianek. –
Blondyn mówiąc to uniósł kącik ust w uśmiechu.